Zacznijmy od początku — a ten nie był łatwy. Dołączenie do drużyny, której skład był już zbudowany i która od miesięcy pracowała nad konkretnym stylem gry i systemem, to spore wyzwanie. Jak wspominasz tamten okres? Co było najtrudniejsze, a co okazało się łatwiejsze, niż się spodziewałeś? Co Cię zaskoczyło?
Oczywiście objęcie funkcji trenera w trakcie sezonu nigdy nie jest łatwe, zwłaszcza gdy drużyna ma już za sobą kilka miesięcy pracy w określonym rytmie. W tamtym momencie zespół nie miał jeszcze wyraźnie zdefiniowanego stylu gry ani takiej myśli przewodniej, która spaja wszystkie elementy. Z drugiej strony bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie zaangażowanie zawodników i ich gotowość do pracy na rzecz wspólnego celu. Trzeba też pamiętać, że wchodząc w trakcie sezonu, niejako oddaliśmy rywalom pół roku przewagi w procesie budowania drużyny. Tym bardziej cieszy, że kilku zawodników zrobiło bardzo duży indywidualny postęp, a pod koniec sezonu zespół wyraźnie przeszedł drogę od grupy jednostek do prawdziwej drużyny.
Dołączyłeś do nas tuż przed meczem z Unią Oświęcim, więc właściwie Twój pierwszy kontakt z drużyną to zobaczenie zawodników w grze. Jaka była Twoja pierwsza myśl?
Już podczas pierwszego meczu zauważyłem dużą chęć zwycięstwa i zaangażowanie zawodników, a także ich skuteczność w kluczowych momentach. Jednocześnie było widać brak wyraźnej struktury gry – zarówno w defensywie, jak i ofensywie. To był sygnał, że mamy nad czym pracować. Na bardzo wysokim poziomie spisywali się natomiast bramkarze, co było dużym atutem drużyny.

Co udało Ci się osiągnąć w tym czasie? Jakie cele — zarówno w kontekście budowania drużyny, mentalności i tożsamości — zostały zrealizowane, a które wciąż wymagają czasu?
W tym czasie udało się przede wszystkim zrobić duży krok naprzód w budowaniu wspólnych wartości, które są fundamentem każdej drużyny. To coś, co trzeba pielęgnować i rozwijać również w kolejnym sezonie. Zaczęła się też kształtować tożsamość zespołu – zarówno pod względem sposobu gry, jak i podejścia do rywalizacji. Ważnym elementem była sportowa dyscyplina i odpowiedzialność na lodzie, które pozwalają grać szybciej i lepiej reagować na wydarzenia meczowe. Oczywiście to nadal proces – pewne elementy wymagają czasu, powtarzalności i cierpliwości.

Play-offy były dla nas wymagające i niewiele zabrakło do półfinału. Widać było jednak zmianę mentalną zespołu, szczególnie w ostatnim meczu. Dwie szybko stracone bramki mogły zachwiać wiarą drużyny, a jednak zawodnicy dalej grali swoje. Czy to kierunek, który chcesz rozwijać w kolejnym sezonie? Jak oceniasz postęp mentalny?
Zespół zrobił bardzo duży postęp mentalny na przestrzeni sezonu. Zawodnicy zaczęli coraz bardziej ufać systemowi gry, co przełożyło się na większą pewność siebie i lepszą współpracę na lodzie. W takich sytuacjach, jak szybka strata dwóch bramek, nie pojawia się już chaos czy zwątpienie, tylko konsekwencja w realizacji założeń. To bardzo ważny kierunek rozwoju i zdecydowanie chcemy go kontynuować. Silna mentalność, odporność na trudne momenty i zaufanie do siebie nawzajem to fundament drużyny, która chce osiągać wyniki.
Jakie obszary wymagają największego postępu w kolejnym sezonie?
Hokej jest prostą grą, ale wymaga mądrego podejścia i konsekwencji w detalach. Kluczem jest codzienne wykonywanie podstawowych elementów na wysokim poziomie – zarówno na treningach, jak i w meczach. Jeśli będziemy konsekwentni w tych małych rzeczach, naturalnie zrobimy kolejny krok naprzód jako drużyna. W poprzednim sezonie byliśmy blisko realizacji celu, ale go nie osiągnęliśmy, dlatego teraz wiemy, nad czym musimy pracować, żeby zrobić ten brakujący krok.

Jak ważna jest dla Ciebie stabilizacja składu i możliwość pracy z zawodnikami, których już znasz?
Stabilizacja składu jest bardzo ważna, bo pozwala budować coś w dłuższej perspektywie. Zawodnicy i sztab znają się coraz lepiej – wiemy, czego od siebie oczekiwać, jak pracujemy i jak reagujemy w różnych sytuacjach. To daje solidną bazę do dalszego rozwoju. Dzięki temu możemy wzmacniać nasze mocne strony i bardziej świadomie pracować nad słabszymi elementami.
Jak zmieni się Twoje podejście do przygotowań po doświadczeniach z poprzedniego sezonu? Jak ważna była możliwość dalszej pracy z tą grupą zawodników?
Każdy sezon weryfikuje założenia i daje nowe doświadczenia, dlatego nasze podejście do przygotowań również będzie się rozwijać. Z pewnością dojdzie do pewnych zmian w składzie, co jest naturalne, ale kluczowe będzie to, żeby od pierwszego dnia pracować nad przygotowaniem fizycznym i motorycznym zespołu z myślą o tym, co chcemy osiągnąć w końcowej fazie sezonu. Równie ważne jest dla mnie to, że mogę kontynuować pracę z tą grupą zawodników – to przyspiesza proces i pozwala wejść na wyższy poziom.

Kilka słów o kibicach — w Toruniu potrafią być wymagający. Jak oceniasz ich wsparcie?
Każdy sezon to nowa historia i nowa droga, ale jedno pozostaje niezmienne – kibice w Toruniu są niesamowici. Ich wsparcie było dla nas ogromnie ważne przez cały sezon i wielokrotnie dodawało drużynie energii. Oczywiście, jak wszędzie, są momenty lepsze i trudniejsze, ale właśnie wtedy wsparcie z trybun ma szczególne znaczenie. Kibice są ważną częścią tej drogi i liczymy na ich obecność od pierwszego dnia kolejnego sezonu.
Jak przywitał Cię Toruń i jak się tu czujesz?
Toruń bardzo dobrze mnie przyjął. To piękne miasto z wyjątkową atmosferą, a ludzie tutaj są bardzo otwarci i życzliwi. Czuję się tu dobrze zarówno zawodowo, jak i prywatnie. Z dużą motywacją patrzę na powrót i możliwość kontynuowania pracy, żeby wspólnie zrobić kolejny krok w stronę sukcesu.

Pytania od kibiców
Jakie masz podejście do wprowadzania młodych zawodników?
Dla mnie wiek zawodnika nie jest najważniejszy przy podejmowaniu decyzji o jego miejscu w składzie. Liczy się przede wszystkim codzienna praca, zaangażowanie i chęć rozwoju. Każdy zawodnik musi nauczyć się wyciągać wnioski z błędów i mieć odwagę podejmować decyzje na lodzie. Młodzi zawodnicy potrzebują wsparcia i odpowiedniego wprowadzenia w wymagania profesjonalnego sportu, ale jeśli pokazują odpowiednią postawę, mają swoje miejsce w drużynie. Najlepszym przykładem tego jest Patryk Napiórkowski, który ma swoje stałe miejsce w składzie czy Eryk Schafer, który jest solidnym obrońcą nie tylko w naszej drużynie, ale także w Kadrze Narodowej Polski, prowadzonej przez mojego przyjaciela, Pekkę Tirkonnena. W ubiegłym sezonie dołączyli do nas Michał Cybulski i Emil Szotkiewicz, a w tym również planujemy wiele debiutów młodych zawodników.
Jak podchodzisz do transferów zagranicznych?
Przy wyborze zawodników z zagranicy bardzo ważne jest dokładne poznanie ich jako ludzi i sportowców. Liczy się nie tylko poziom sportowy, ale także charakter, podejście do pracy i cele, jakie sobie stawiają. Oczywiście kluczowe są umiejętności hokejowe, zwłaszcza jazda na łyżwach i rozumienie gry, ale równie istotne jest to, jak dany zawodnik wpisze się w drużynę i jaką rolę będzie w niej pełnił.
Czy Twoje mieszkanie w Toruniu ma działające Wi-Fi i wygodny materac?
Moje mieszkanie w Toruniu jest bardzo komfortowe i dobrze zlokalizowane, co ma duże znaczenie w codziennym funkcjonowaniu. Wi-Fi działa znakomicie, a co najważniejsze – mogę się dobrze regenerować i wysypiać, co z pewnością jest zasługą materaca.

Czy widziałeś ostatni mecz amatorskiej drużyny Tts Borsuki i zwróciłeś uwagę na szybkiego prawoskrzydlowego nr 77?
Niestety nie miałem okazji obejrzeć meczu tej drużyny, ponieważ mecz ten nie był transmitowany w Finlandii. W innym wypadku z pewnością zwróciłbym uwagę na szybkiego prawoskrzydłowego z nr 77.
W których klubach pracowało Ci się najlepiej?
Na ten moment najważniejsze jest dla mnie to, że jestem w Toruniu i mogę tutaj pracować. Czuję się dobrze w tym środowisku i jestem w pełni skoncentrowany na tym, żeby zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc drużynie zrobić kolejny krok w stronę sukcesu.
Po co się męczyć?
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, bo ono chyba nie jest skierowane do mnie. Ja się nie męczę – lubię hokej i lubię swoją pracę i nawet jeśli czasem jest ona trudna, to nie chciałbym robić niczego innego.
Niniejszy wywiad, w świetle prawa autorskiego i prasowego, stanowi własność intelektualną KH Toruń HSA. Cytowanie, przedrukowywanie w całości lub we fragmentach, w wydawnictwach papierowych oraz internetowych, bez wiedzy i zgody autora zabronione.