"Lubię twardą walkę na lodzie" - wywiad z Viacheslavem Kolesnikovem

7 godzin temu | 05.06.2026, 12:29
"Lubię twardą walkę na lodzie" - wywiad z Viacheslavem Kolesnikovem

Skąd pochodzi Twoja pasja do hokeja? Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki na lodzie w Ozersku?

To tata zaszczepił we mnie miłość do hokeja. Wszystko zaczęło się w Ozersku, na odkrytym lodowisku. Wspominam tamte czasy z ogromnym sentymentem. Kiedy miałem kilka lat, tata podjął decyzję, która wiele mówi o jego poświęceniu – codziennie woził mnie na treningi do Czelabińska. To było 100 kilometrów w jedną stronę i 100 z powrotem. Przez osiem lat pokonywaliśmy tę trasę niemal każdego dnia, aż w końcu cała nasza rodzina przeprowadziła się do Czelabińska. Bez wsparcia rodziców nie byłbym dziś w tym miejscu.

Zaczynałeś od rosyjskiej MHL – ligi rosyjskie uchodzą za bardzo wymagające. Jakie są Twoje doświadczenia z tamtego okresu?

MHL to świetna liga dla młodych zawodników. To właśnie tam wielu hokeistów stawia pierwsze kroki w drodze do VHL i KHL. Miałem szczęście, że również dostałem swoją szansę. Dziś wspominam ten okres z uśmiechem, bo właśnie wtedy zacząłem realizować marzenie o profesjonalnej karierze.

Ostatni sezon był dla Ciebie pracowity. Rozgrywałeś mecze w lidze KHL w barwach jednego z najbardziej rozpoznawalnych klubów Azji Centralnej, czyli Barys Astana, a także zdobyłeś mistrzostwo Kazachstanu z klubem Nomad Astana. Jak odnajdujesz się w sytuacji, kiedy równolegle grasz w dwóch różnych drużynach i różnych ligach? Z pewnością wymagało to od Ciebie dużej elastyczności hokejowej.

Ostatni sezon był dla mnie wyjątkowy. Spełniłem kilka marzeń, które jeszcze niedawno wydawały się bardzo odległe. Zadebiutowałem w KHL i zdobyłem swojego pierwszego gola w tych rozgrywkach. Kilka miesięcy wcześniej, podczas mistrzostw świata, po raz pierwszy założyłem koszulkę reprezentacji kraju i również udało mi się strzelić. A zwieńczeniem całego roku było mistrzostwo Kazachstanu wywalczone z Nomadem Astana. Każdy z tych momentów przyniósł ogromne emocje i był nagrodą za lata ciężkiej pracy.

Jednocześnie mam świadomość, że to jeszcze nie jest szczyt moich możliwości. Wciąż widzę przestrzeń do rozwoju i właśnie to każdego dnia napędza mnie do dalszej pracy.

Masz opinię zawodnika bardzo solidnego fizycznie i odpowiedzialnego w defensywie. Na ile sam byś tak określił swój styl gry?

Zgadzam się z opinią, że jestem zawodnikiem grającym fizycznie i odpowiedzialnie. Od najmłodszych lat uczono mnie dbałości o grę w defensywie, dlatego ten element jest dla mnie bardzo ważny. Lubię twardą walkę na lodzie, ale równie dobrze czuję się podczas gry w przewagach czy pod bramką rywala. Jestem zawodnikiem, który lubi oddawać strzały i szukać swoich szans na zdobywanie bramek.

W swojej dotychczasowej karierze rozgrywałeś wiele spotkań o wysoką stawkę, jak sobie radzisz z presją i emocjami podczas takich meczów?

Play-offy to najpiękniejsza część hokeja. To właśnie wtedy charakter drużyny i jedność zespołu mają największe znaczenie. W takich meczach każdy może pokonać każdego. Miałem okazję zagrać w kilku spotkaniach numer siedem i to właśnie one zapadły mi w pamięć najmocniej. Nigdy nie czułem, żeby presja mnie paraliżowała – wręcz przeciwnie, uwielbiam takie wyzwania. Zawsze chcę wygrywać i jestem gotów zrobić wszystko, by pomóc drużynie osiągnąć cel.

Czego spodziewasz się po polskiej lidze? Nie jest ona zbyt znana w Kazachstanie, ale może miałeś okazję rozmawiać już z zawodnikami czy trenerami, którzy grali w Polsce?

Znam wielu zawodników, którzy grali w Polsce, i wszyscy wypowiadali się o tej lidze bardzo pozytywnie. Teraz przyszedł czas, żebym sam przekonał się, jak wygląda polski hokej od środka. Własną opinię będę mógł wyrazić dopiero po sezonie, ale już dziś jestem bardzo ciekawy tego doświadczenia.

Przeprowadzka do Polski to duża zmiana. Czego się najbardziej obawiasz, a na co czekasz z niecierpliwością?

Przeprowadzki i nowe miejsca nie są dla mnie niczym strasznym. Traktuję je jako część rozwoju – zarówno sportowego, jak i osobistego. Nie mam większych obaw związanych z przyjazdem do Polski, zwłaszcza że tę nową przygodę rozpoczynam razem z rodziną.

Kibice w Toruniu są bardzo emocjonalni, ale także wierni naszej drużynie. Czy obawiasz się ich oczekiwań czy wręcz przeciwnie – nie możesz się doczekać, kiedy będziesz mógł zdobyć ich sympatię swoją grą?

W każdej drużynie szacunek zdobywa się zaangażowaniem i wynikami. Niezależnie od tego, gdzie gram, zawsze walczę dla herbu na koszulce. Wiem, jak ważne jest, by wszyscy w klubie podążali w tym samym kierunku i mieli wspólny cel. Chcę dawać z siebie wszystko i swoją grą zapracować na zaufanie oraz sympatię kibiców.

Czy masz jakieś rytuały, bez których nie wyobrażasz sobie dnia meczowego?

Dzień meczowy w Europie z pewnością wygląda nieco inaczej niż w Kazachstanie, więc na pewno będę potrzebował chwili, żeby przyzwyczaić się do nowego rytmu. Jest jednak jedna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie meczu – słowa wsparcia od mojej żony Sofii. To mój najważniejszy rytuał.

I na koniec - jak wygląda Vyacheslav Kolesnikov poza lodem? Co pomaga Ci odpocząć i zachować balans w trakcie sezonu?

Jestem przekonany, że z czasem kibice poznają mnie nie tylko jako zawodnika, ale także jako człowieka. Poza lodem jestem otwartą i życzliwą osobą, która zawsze stara się pomagać innym. Najlepiej odpoczywam podczas spacerów z żoną i naszym psem. To oni są moimi największymi kibicami, najlepszymi przyjaciółmi, a czasem także osobistymi psychologami. Dzięki nim zawsze potrafię zachować równowagę i wrócić na lód z nową energią.

Niniejszy wywiad, w świetle prawa autorskiego i prasowego, stanowi własność intelektualną KH Toruń HSA. Cytowanie, przedrukowywanie w całości lub we fragmentach, w wydawnictwach papierowych oraz internetowych, bez wiedzy i zgody autora zabronione. 

Udostępnij
 
8453648