Artur, nazwisko Fraszko to w Toruniu hokejowa świętość. Czy noszenie go na plecach to dla Ciebie dodatkowy ciężar i presja, czy raczej wielka duma i motywacja, by dopisać kolejny rozdział do historii Twojej rodziny na Tor-Torze?
Na pewno jest to dla mnie ogromna duma. Wychowałem się w tym środowisku, od małego byłem związany z lodowiskiem i widziałem, jak wiele to nazwisko znaczy dla kibiców w Toruniu. Oczywiście, gdzieś z tyłu głowy jest świadomość, że ludzie mogą mieć wobec mnie większe oczekiwania, ale staram się traktować to bardziej jako motywację niż presję.
Przeszedłeś przez wszystkie szczeble szkolenia w Sokołach Toruń i SMSie. Jakie to uczucie dla chłopaka z Torunia oficjalnie podpisać kontrakt i stać się częścią pierwszej drużyny?
Jest to na pewno dopełnienie moich marzeń. Jako dzieciak przychodziłem na lodowisko z myślą że będę częścią tej drużyny. Przejście całej tej drogi od najmłodszych roczników, przez SMS daje ogromną satysfakcję.

fot. Magdalena Kozłowska/Planet of Hockey
Patrząc na Twoje statystyki z ostatniego sezonu w U20, w oczy rzucają się 74 minuty kar w 27 meczach. Czy jesteś typem który kocha fizyczną grę i nie zawaha się stanąć w obronie kolegów z drużyny?
Na pewno nie uciekam od fizycznej gry. Hokej to twardy sport i uważam, że trzeba umieć postawić się na lodzie, szczególnie kiedy chodzi o dobro drużyny. Jeśli jest potrzeba, żeby stanąć w obronie kolegów, to nie mam z tym problemu, to część gry i budowania charakteru zespołu.
Kibice w Toruniu uwielbiają wychowanków. Czy czujesz, że jako „swój chłopak” będziesz miał u nich większy kredyt zaufania, czy wręcz przeciwnie – będą od Ciebie wymagać dwa razy więcej?
Myślę, że trochę jedno i drugie. Z jednej strony na pewno jest większa sympatia do wychowanków, bo kibice widzą, że to ktoś „stąd”, kto przeszedł tę samą drogę i reprezentuje ich miasto. To daje fajne wsparcie i energię z trybun. Ale z drugiej strony mam świadomość, że właśnie dlatego wymagania też mogą być większe. Kibice chcą widzieć zaangażowanie, serce do gry i walkę o każdy krążek szczególnie od kogoś, kto jest związany z klubem od dziecka. I to jest dla mnie w porządku. Traktuję to jako motywację, żeby dać z siebie maksimum w każdym meczu i pokazywać, że naprawdę zależy mi na tej drużynie i tym klubie.
Ekstraliga to hokej znacznie szybszy i silniejszy fizycznie. Nad którym elementem pracujesz najmocniej przed startem sezonu?
Przede wszystkim nad szybkością i dynamiką na lodzie, bo na tym poziomie wszystko dzieje się dużo szybciej i trzeba podejmować decyzje w ułamku sekundy. Dużo pracuję też nad wytrzymałością, żeby utrzymać wysokie tempo przez cały mecz, a nie tylko pojedyncze zmiany. Poza tym skupiam się na grze bez krążka i czytaniu gry, bo to często robi największą różnicę w Ekstralidze. Chcę być zawodnikiem, który nie tylko dobrze wygląda z krążkiem, ale też jest odpowiedzialny w defensywie i pomaga drużynie w każdej sytuacji.

fot. Magdalena Kozłowska/Planet of Hockey
Twój kuzyn Bartosz to obecnie jeden z najlepszych polskich napastników. Czy zdarza wam się rozmawiać o hokeju? Dostajesz jakieś rady, jak radzić sobie z obrońcami w Ekstralidze?
Tak, zdarza nam się rozmawiać, lecz rzadko. Wiem, że zawsze mogę liczyć na jego wsparcie i jakieś wskazówki, szczególnie że ma już duże doświadczenie na wysokim poziomie. Dla mnie to bardzo cenne, bo mogę uczyć się od kogoś, kto przeszedł podobną drogę.

fot. Magdalena Kozłowska/Planet of Hockey
Okres przygotowawczy na sucho to dla hokeisty najcięższy czas w roku. Jaki jest Twój najbardziej nienawidzony element treningu poza lodem, który mimo wszystko musisz "przepchnąć", żeby we wrześniu być w formie życia?
Chyba najbardziej dają w kość długie biegi i ogólnie treningi wytrzymałościowe. To jest coś, co trzeba zrobić, ale nie ukrywam nie należy do moich ulubionych. Zwłaszcza kiedy są mocne interwały albo bieganie w upale, to naprawdę trzeba się zmusić i „przepchnąć” to głową.
Niniejszy wywiad, w świetle prawa autorskiego i prasowego, stanowi własność intelektualną KH Toruń HSA. Cytowanie, przedrukowywanie w całości lub we fragmentach, w wydawnictwach papierowych oraz internetowych, bez wiedzy i zgody autora zabronione.
Autorką fotografii okładkowej artykułu jest Magdalena Kozłowska/ Planet of Hockey