Ciekawostki

Nesta Toruń – Metalurg Lipawa 2011 r.

 


 

SENSACJA W TYCHACH!

Beniaminek PLH pokonał wicemistrza Polski na jego terenie

Dariusz Łopatka, Środa, 28 Września 2011

Niesamowite spotkanie rozegrali wczoraj w Tychach hokeiści Nesty Karaweli. Osłabieni brakiem podstawowych graczy stawili czoło niepokonanemu dotąd GKS-owi.

Do meczu z wicemistrzem kraju i liderem rozgrywek PLH Nesta Karawela przystąpiła bez kilku podstawowych graczy, którzy od dłuższego czasu przechodzą rehabilitacje po przebytych kontuzjach (S. Wachowski, K. Gościmiński oraz Ł. Chrzanowski). Co gorsza, ostatnia potyczka z Sanokiem, choć wygrana 5:2, sprawiła kolejne problemy szkoleniowcom, gdyż urazów nabawili się: Piotr Koseda, Tomasz Ziółkowski i młody Michał Kalinowski. Okazało się więc, że w Tychach Wiesław Walicki i Marek Górecki mają do dyspozycji tylko trzy formacje i trzech juniorów na ławce, mogących ewentualnie zastąpić starszych kolegów.

Zaskoczenie od początku

Biorąc pod uwagę takie braki, trudno było myśleć o powtórzeniu sukcesu z niedzielnej potyczki z Ciarko Sanok. A jednak…

Tuż po rozpoczęciu gry, w drugiej minucie, w pierwszej swojej zmianie, najmłodsza formacja Nesty Karaweli zaskoczyła przeciwników. 19-letni Kamil Kalinowski strzałem pod poprzeczkę bramki strzeżonej przez Sobeckiego dał prowadzenie przyjezdnym.

Stroną przeważającą był jednak tyski GKS, który w drugiej tercji doszedł do głosu. W tej części toruńskiego bramkarza – Michała Plaskiewicza (w całym meczu obronił aż trzydzieści cztery strzały rywali) dwukrotnie pokonał Pasiut.

Wydawać się więc mogło, że beniaminek Polskiej Ligi Hokejowej może się już nie podnieść i będzie tracił kolejne gole.

Nic bardziej mylnego

Nieprzewidywalni torunianie nie dość, że odrobili straty, to chwilę później wygrywali. W odstępie 51. sekund Sobeckiego pokonali Mariusz Kuchnicki i Wojciech Jankowski. Na początku trzeciej odsłony trafił jeszcze Przemysław Bomastek i Nesta Karawela była bliska sprawienia sensacji.

W połowie tej tercji ponownie był jednak remis (4:4, gole Bagińskiego i Kozłowskiego), lecz wówczas torunianie wznieśli się na wyżyny i raz jeszcze objęli prowadzenie! Po bramce Kuchnickiego nie pozwolili już wydrzeć sobie zwycięstwa.

GKS Tychy – Nesta Toruń 4:5

GKS Tychy – Nesta Karawela Toruń 4:5 (0:1, 2:2, 2:2). 0:1 K. Kalinowski – P. Połącarz, M. Lidtke (2.00), 1:1 G. Pasiut – A. Bagiński (27.14), 2:1 G. Pasiut – A. Bagiński, M. Woźnica (31.25), 2:2 M. Kuchnicki – P. Bomastek, T. Bluks (34.31, w przewadze), 2:3 W. Jankowski – D. Minge (35.22), 2:4 P. Bomastek – A. Marmurowicz, T. Bluks (42.01, w przew.), 3:4 A. Bagiński – G. Pasiut (43.37, w osłabieniu), 4:4 M. Kozłowski – M. Kotlorz (51.12), 4:5 M. Kuchnicki – P. Bomastek, T. Bluks (55.01).
Nesta Karawela: Plaskiewicz; Bluks – Gaisins, Smeja – Maj, Porębski – Lidtke; Bomastek – Kuchnicki – Marmurowicz, Jankowski – Dzięgiel – Minge, Połącarz – K. Kalinowski – Pieniak oraz Winiarski.