Cel jest zawsze jeden i ten sam…

Rozmowa z Juryjem Czuchem, trenerem KH Energa Toruń
IMG_4737_1
Trenerze, mamy koniec czerwca, jak sytuacja w klubie wygląda obecnie z Pana perspektywy?

Zaczęliśmy treningi, na razie w ograniczonym składzie, ale nie można zapominać również o przygotowaniach indywidualnych, które realizował i wciąż realizuje każdy zawodnik, by potem udowodnić swoją przydatność dla drużyny. Dzięki opracowanemu wcześniej planowi i wypracowanym rozwiązaniom, jesteśmy w stanie dostosować się do wymogów sanitarnych i jednocześnie korzystać ze wszelkich, dozwolonych form aktywności, od zajęć na siłowni, poprzez biegi terenowe, jazdę na rowerze, aż do gier zespołowych na toruńskich Orlikach.

Pandemia, przekładająca się na warunki finansowe w klubie stawia przez Trenerem duże wyzwanie, oczekiwania Kibiców też są wysokie, jak Pan się z tym czuje?

Nie jest sztuką wygrać partię pokera, gdy od razu z rozdania dostaje się pokera. Tak samo nie jest dla trenera wyzwaniem poprowadzić drużynę do zwycięstwa, gdy dysponuje tylko takimi zawodnikami, jakich się chce. Prawdziwym wyzwaniem jest zbudować drużynę, przy ograniczonych możliwościach budżetowych. Ja nie boję się wyzwań. Czekając na mój powrót z Białorusi do Torunia i potem przez dwutygodniową kwarantannę, którą musiałem odbyć po przyjeździe, analizowałem różne rozwiązania i jestem gotowy podjąć to wyzwanie i wiem, że drużyna też podejmie je ze mną i razem damy z siebie wszystko, by po zakończeniu sezonu móc spojrzeć Kibicom i sobie samemu w twarz w lustrze bez wstydu i spuszczania wzroku.

Kibiców najczęściej nie interesują kuluary funkcjonowania Klubu, kwestie organizacyjne, ich interesują wieści transferowe, konkrety dotyczące składu, a potem wyniki, widowisko i miejsce w tabeli wywalczone przez drużynę.

Zdaję sobie z tego sprawę, wiem, czego oczekują Kibice. Przedsezonowy hałas nie zawsze jest dobry, czasem dużo lepsza jest cisza, w której może się uformować zespół, który w naszym przypadku siłą rzeczy będzie miał inną twarz, niż ta ubiegłoroczna. Liczą się tylko te kontrakty, które udało się podpisać. Część zawodników, którzy grali u nas w poprzednim sezonie, w obliczu nowych, rodzinnych lub osobistych wyzwań, postanowiła zakończyć kariery sportowe. Mi pozostaje tylko uszanować ich wybór, podziękować za grę, życzyć powodzenia w nowej, pozahokejowej rzeczywistości i przywitać w drużynie nowych zawodników, chociażby tych ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Torunia. Jednocześnie wciąż jesteśmy w kontakcie z kilkoma zawodnikami, znanymi już toruńskim Kibicom i staramy się wypracować takie rozwiązania kontraktowe, które umożliwią im grę w naszym mieście. Negocjujemy chociażby z Michałem Kalinowskim i wierzę, że dalej będzie ważnym punktem naszego zespołu. Uchylę też rąbka tajemnicy i zdradzę, że doszliśmy do porozumienia z Patrickiem Spesnym, więc jego przygoda z toruńskim hokejem, będzie trwała nadal. W składzie pojawi się również inny, znany toruńskim Kibicom bramkarz, a więc Mateusz Studziński.

Wiemy już, że jeśli chodzi o zawodników toruńskiego SMSu, to mowa jest o pięciu graczach: Oskarze Bajwenko, Filipie Świderskim, Jeremim Lewym, Michale Sadowskim i Oskarze Bąku. Poza nimi z drużyną trenują jeszcze znani już Kibicom: Adrian Jaworski, Bartosz Skólmowski, Dominik Olszewski, Filip Mazurkiewicz i Szymon Guranowski. Kogo w takim razie możemy spodziewać się jeszcze w składzie naszej drużyny?

W najbliższych dniach w Toruniu pojawią się najlepsi, z rosyjskich zawodników z poprzedniego sezonu, a więc: Denis Sergushkin, Egor Shkodenko, Yegor Feofanov, Artyom Smirnov i Dmitri Kozlov. Ta piątka była użyteczna już w minionym sezonie, teraz liczę, że zaprocentuje również doświadczenie jakie zdobyli na polskich, ligowych taflach, które pozwoli im grać jeszcze lepiej. Jesteśmy w kontakcie z grupą zawodników, spośród których zakontraktujemy nowe twarze do naszej drużyny. Dążymy do tego, by kadra drużyny była urozmaicony, stąd negocjacje z młodymi zawodnikami z Unii Europejskiej, którzy nie tylko mogliby wnieść do drużyny inne podejście do hokeja, ale szybko mogliby podjąć treningi z uwagi na brak obowiązku kwarantanny po wjeździe na teren Polski. Sądzę, że stare powiedzenie, że trzeba mniej gadać, a więcej robić, pasuje do naszej koncepcji. Budujemy skład, bez zbędnego hałasu, bo wolimy działania od pustych słów.

Jaki wpływ zdaniem Trenera będzie miała pandemia na rozgrywki PHL w sezonie 2020/2021?

Nie da się ukryć, że tak bezprecedensowa sytuacja, jak pandemia koronawirusa miałaby nie wpłynąć na sytuację w lidze. Już po przykładzie Gdańska widać, że koronawirus w połączeniu z innymi sytuacjami wokół klubu, mogą sprawić, że dana hokejowa marka znika z mapy. Duże znaczenie moim zdaniem ma tutaj umiejętność adaptacji, chłodne, racjonalne podejście ze świadomością, że nie wystarczy patrzeć tylko na najbliższy sezon, ale również na egzystencję klubu w dłuższej perspektywie. Taką świadomość muszą mieć zarówno władze ligi, działacze klubowi, sponsorzy i partnerzy klubów, sztaby szkoleniowe i sami zawodnicy, bo od ich racjonalnego podejścia bardzo wiele zależy. Liczę, że do czasu rozpoczęcia rozgrywek liga dostanie zielone światło na obecność Kibiców, bo stęskniłem się przez te kilka miesięcy za głośnym dopingiem na Tor-Torze.

Jakie cele stawia Pan zatem przed sobą jako Trenerem i tym samym przed drużyną w nadchodzącym sezonie?

Cel jest zawsze jeden i ten sam. To wyjść na lód, zostawić na nim pot i serce i wygrać kolejny, najbliższy mecz.

Komentowanie zamknięte.